Co dzieje się w Iranie
Do niektórych w Europie, którzy okazują radość z tego, co dzieje się w Iranie:
Spójrzcie na demonstracje, jakie odbywają się na ulicach niektórych państw europejskich, organizowane przez syjonistyczną irańską opozycję, utożsamiającą się ze Stanami Zjednoczonymi.
Nie mam tu na myśli wszystkich nurtów opozycji — część z nich to lewica, którą szanujemy i która ma dobre, internacjonalistyczne stanowiska.
Jednak demonstracje, o których mówię, to demonstracje syjonistyczno-amerykańskie, przywdziewające płaszcz ruchu, który rzekomo reprezentuje część narodu irańskiego.
Stąd też skrajną naiwnością jest to, że niektórzy lewicowcy, zwłaszcza ci, którzy twierdzą, że są przeciwni Izraelowi i administracji Donalda Trumpa, filozofują, nie wspominając w swoim dyskursie o roli Amerykanów, syjonistów, państw Zatoki (na czele z Arabią Saudyjską) oraz państw sąsiadujących z Iranem, które jednocześnie wspierają i uruchamiają grupy separatystyczne oraz terrorystyczne przeciwko irańskiemu systemowi.
Ci ludzie powinni byli wyciągnąć wnioski z doświadczenia syryjskiego, które doprowadziło do wyłonienia się nienarodowego reżimu, działającego w służbie Amerykanów, Zachodu i syjonistów.
Mówiąc wprost: większość Irańczyków demonstrujących dziś na ulicach Europy należy do grup „rewolucjonistów Donalda Trumpa i Benjamina Netanjahu”, którzy żywią głęboką wrogość wobec Iranu, nakładają blokadę i głodzą naród irański.
To Stany Zjednoczone i Europa oblegają Iran, głodzą jego naród, zubażają go i zawężają mu możliwości rozwoju. Niestety potrzeby i ucisk narodów — wynikające z trudnej sytuacji gospodarczej, załamania waluty krajowej oraz utraty podstawowych środków codziennego życia — mogą zostać wykorzystane.
Tak właśnie uczyniono wcześniej w Iraku, Libii, Syrii, Libanie, Sudanie, na Kubie i w Wenezueli.
Dlatego opowiedzenie się po stronie Iranu oraz przeciwko Donaldowi Trumpowi i Benjaminowi Netanjahu jest obowiązkiem nas wszystkich, przy jednoczesnym poszanowaniu wszelkich irańskich postulatów ludowych, pod warunkiem że są one wolne od dyktatów i ingerencji zewnętrznych, w szczególności syjonistyczno-amerykańskich.
Uważam, że to, co obecnie dzieje się w regionie, czyli próby wciągnięcia Iranu, libańskiego ruchu oporu reprezentowanego przez Hezbollah oraz palestyńskiego ruchu oporu w wojnę z Amerykanami i syjonistami, jest działaniem zaplanowanym w Waszyngtonie i Tel Awiwie, mającym na celu zadanie decydującego ciosu Iranowi, Hezbollahowi oraz Palestyńczykom, a także wszystkim frontom oporu w krajach arabskich i muzułmańskich.
Zgodnie z syjonistyczno-amerykańskim przekonaniem obecny etap stanowi ostatnie ogniwo w realizacji projektu zagłady i zniewolenia, który osiągnął swój szczyt w Gazie i trwa również w Syrii oraz Libanie.
Mówiąc wprost: tych, którzy giną, po prostu się eliminuje; tych, którzy pozostają, wysiedla się do państewka Benjamina Netanjahu — „Somalilandu” — oraz innych miejsc, być może także do Europy; a tych, którzy przetrwają, zamienia się w niewolników.
„Daleko nam do hańby” — jak powiedział nieżyjący już szejk Hassan Nasrallah — „między nami a nimi stoją noce i dni oraz wszystkie pola walki”.
Nidal Hamad
Portal al-safsaf.com
11 stycznia 2026 r.



