Polska kawa w cieniu palestyńskiej flagi
Tekst Nidala Hamada
Siedzę właśnie w kawiarni „Carmelo”, niedaleko Bramy Floriańskiej prowadzącej do historycznego Barbakanu. Patrzę na słowo „halal”, zapisane po arabsku i po polsku, umieszczone na fasadzie restauracji Beirut Kebab, Shawarma, Falafel & Hummus. To lokal należący do naszego znajomego z Palestyny. ![]()
Kiedy siedziałem i obserwowałem okolicę, usłyszałem grupę dorosłych i dzieci, kobiet i mężczyzn, rozmawiających po hebrajsku. Była to grupa syjonistycznych turystów spacerujących ulicą Floriańską w kierunku historycznego Rynku Głównego – miejsca pełnego zabytkowych kościołów, starych kamienic oraz tętniącego życiem turystycznym.
Nie byłem zaskoczony ich widokiem, gdy odwróciłem się i nasze spojrzenia się spotkały. To oni wydawali się zaskoczeni, a nawet oszołomieni, widokiem palestyńskiej kefii przewieszonej przez mój plecak stojący na krześle obok. Być może jeszcze bardziej zdziwiła ich mała palestyńska flaga umieszczona w wazonie z kwiatami
na moim stoliku. Często przesiaduję w tej kawiarni i traktuję ten stolik jak swoje biuro, dlatego flaga i kefia zawsze leżą obok mnie.
Zwróciło moją uwagę, że większość turystów z państw Zatoki Perskiej przechodzi obok flagi i kefii obojętnie. Nie wiem, dlaczego tak jest ani z czego to wynika. Być może ma to związek z polityką „dwóch Muhammadów” na Półwyspie Arabskim. Natomiast pozostali Arabowie, szczególnie z krajów Wielkiego Maghrebu, reagują z wielką radością i sympatią wobec Palestyny. Ich spontaniczne reakcje sprawiają mi prawdziwą satysfakcję.
Najważniejsze jest jednak to, że kefia i flaga pomagają nawiązać kontakt między Palestyńczykami z okupowanej Palestyny z 1948 roku a Palestyńczykami mieszkającymi w Krakowie. Turyści z Palestyny ’48 są tutaj obecni i mówią tym samym dialektem co my. Są zaskoczeni, gdy odpowiadamy im w tej samej gwarze. Opowiadamy im, że właściciel tej restauracji pochodzi z miejscowości Al-Bassa, niedaleko An-Naqury przy granicy z południowym Libanem
– tam, gdzie wschodzi to samo słońce, które oświetla Rafah, Bajt Lahiję i całą Gazę.
Mówimy im również, że osoba z nimi rozmawiająca pochodzi z wioski As-Safsaf koło Dżisz, w okręgu Safad, oraz że ma rodzinę i krewnych w Galilei, na wybrzeżu, na pustyni Negew i w centralnej części kraju.
Palestyna
podąża wraz ze swoim narodem, dokądkolwiek prowadzi go los, i razem z nim zawsze powraca do swojego miejsca.
Uwaga!!
Po napisaniu tych słów spotkała mnie sytuacja z udziałem osoby z Izraela o poglądach syjonistycznych, rasistowskich i faszystowskich. Siedziałem z moim libańskim przyjacielem, rozmawialiśmy o Palestynie i Libanie, kiedy podszedł do nas pewien mężczyzna i zapytał: „Co to za flaga?”. Odpowiedziałem: „To flaga Palestyny”.
Wtedy powiedział do nas po angielsku: „shit”, czyli „gówno”. Oczywiście odpowiedzieliśmy mu tymi samymi słowami — po angielsku, po polsku i po arabsku.
Hamad M Nidal
31 lipca 2026



