„Czy naród palestyński ma prawo do wolności?

„Czy naród palestyński ma prawo do wolności? Do swojego państwa?” Polski Palestyńczyk o sytuacji w Strefie Gazy. NASZ WYWIAD

opublikowano: 19 lipca 2014, 18:14 · aktualizacja: 19 lipca 2014, 19:20


Fot.al-safsaf

Na Bliskim Wschodzie trwa kolejna wojna izraelsko-palestyńska. Do Polski i na Zachód dociera głównie izraelski punkt widzenia. O tym jak widzi ten konflikt rozmawiamy z Omarem Farisem – Palestyńczykiem od lat mieszkającym w Polsce i działającym na rzecz stworzenia państwa palestyńskiego.

wPolityce.pl: Jak, jako Palestyńczyk, widzi pan rozwiązanie konfliktu palestyńsko-izraelskiego?

Omar Faris: To trudne pytanie, bo bardzo ogólne. Żaden polityk na świecie nie jest w stanie dać odpowiedzi na to pytanie.

Tak i dlatego pytam pana jako Palestyńczyka, nie polityka. Jakie pan widzi wyjście z tej ślepej uliczki?

Media na świecie, a także te w Polsce – z TVN na czele – jak papuga powtarzają propagandę Izraela. Zwykły Kowalski sądzi, że ma miejsce walka pomiędzy dwiema równorzędnymi armiami, a to przecież nieprawda. Izrael jest okupantem, a my jesteśmy pod okupacją. Najlepszym rozwiązaniem konfliktu byłoby więc wycofanie się okupanta i odzyskanie wolności przez Palestyńczyków.

Ale tu trzeba pewne sprawy wyjaśnić. Historyczna Palestyna liczy 27 tysięcy kilometrów kwadratowych. W 1917 r. żyło w Palestynie ok. 900 tysięcy ludzi. 52 tysiące to wyznawcy judaizmu. 20 procent ogólnej liczby to chrześcijanie, a reszta to muzułmanie. Żyliśmy wszyscy w spokoju. I wówczas nastąpił haniebny akt lorda Balfoura (ówczesnego ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii – przyp. red.), który w 1917 r. obiecał szefowi ruchowi syjonistycznego oddanie Palestyny pod państwo narodowe dla Żydów.

Wspomniał pan, że zauważył pan medialny przechył na stronę Izraela. Skąd się on bierze?

Czy widział mnie pan w mediach? Czytał pan moje publikacje?

Tak, ale dość rzadko.

No widzi pan. A ja od 40 lat związany jestem z Polską, jestem aktywnym działaczem, założyłem stowarzyszenie w Polsce, jestem jednym z pierwszych Arabów, który dostał polskie obywatelstwo. Polskę traktuję jako swoją drugą ojczyznę. Obserwuję na bieżąco informacje w telewizji publicznej, na Polsacie, w TVN i w Al-Jazeera. Jestem w kontakcie bezpośrednim z Gazą – przez skype, telefonicznie. Na przykład, od trzech dni w telewizji mówią, że zostało zabitych tylu i tylu Palestyńczyków, a zabito tylko jednego Izraelczyka. To są całkowite bzdury. Wczoraj polemizowałem w radio z Wojciechem Jagielskim, który jest w Gazie. On nie opisywał wszystkiego prawidłowo.

Dzisiaj rano był desant. Grupa partyzantów palestyńskich zaszła za linię armii izraelskiej i była bitwa. Na razie Izrael przyznał się do siedmiu rannych. Jak przyznaje, że jest siedmiu rannych, to jest ich siedemdziesiąt. A wasze mass media powtarzają cały czas, że przez tyle dni tylko jeden Izraelczyk został zabity. A przecież, do cholery jasnej, wystrzelono w kierunku izraelskiej armii 1700 rakiet!

No, ale skąd ten proizraelski przechył, o którym pan wspomniał?

Może stąd, że dziennikarze boją się zarzutu antysemityzmu? Polityka polska jest proamerykańska, a przez to proizraelska.

A czy nie sądzi pan, że sprawa palestyńska jest rozgrywana w polityce antyamerykańskiej i antyizraelskiej przez takie kraje jak Iran, Syria, Rosja, a ostatnio Turcja? Czy Palestyńczycy nie są narzędziem tych państw?

Niestety tak to jest, że wszystkie kraje arabskie dużo mówią o „wyzwoleniu Palestyny” i faktycznie używają nas jako narzędzia. Jednak to Ameryka jest wrogiem, dla wszystkich państw. Ameryka stoi po stronie Izraela. Ameryka utworzyła Izrael i dzięki Ameryce Izrael istnieje.

Warto, aby wszyscy zadali sobie pytanie: czy naród palestyński ma prawo do wolności? Czy naród palestyński ma prawo do swojego państwa? Izrael prowadzi politykę aparthaidu. Jednak mimo przewagi militarnej Izraela, nie zlikwiduje on narodu Palestyńskiego.. Nie zabije w nas ducha walki. Nie zabije w nas palestyńskości.

W Polsce, podobnie jak w innych krajach zachodnich, bardzo złe wrażenie zrobiły obrazki z palestyńskiej ulicy, która triumfowała po zamachach 11 września 2001 roku.

Powiem tak. Osama bin Laden był produktem amerykańskim. Podobnie produktem amerykańskim są samoloty i czołgi, które nas atakują, one są amerykańskie. Tak przy okazji. Pracowałem kilkanaście lat w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie spotkałem bin Ladena. On szukał wówczas pieniędzy i ludzi do walki z Rosjanami w Afganistanie. Zapytałem go wówczas, dlaczego nie idzie walczyć w Palestynie? Przecież dla każdego muzułmanina najważniejsze są dwa miejsca: meczet Al-Kaba w Mekce i meczet Al-Aksa w Jerozolimie. Osama i inni zupełnie o tym zapomnieli. Al-Kaida jest produktem amerykańskim. Ale zgadzam się z tym – dramat Palestyńczyków to nie tylko owoc działań Ameryki i Izraela. To także nieudolność przywódców arabskich.

Czy w związku z pańskimi wypowiedziami spotkały pana kiedykolwiek jakieś przykrości?

Jest taka grupa syjonistyczna Elec Israel, która robiła rewoltę przeciwko mnie, nazywała mnie terrorystą, że mam związki z Hamasem, gdy zostałem zaproszony na spotkanie z uczniami w szkole w Tarnowie. Sprzeciwił się temu wówczas ambasador Izraela w Polsce i zmusił dyrektorkę szkoły do odwołania mojej wizyty. Po proteście uczniów doszło jednak w końcu do spotkania, na którym było 400 osób.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

CZYTAJ TAKŻE: Propalestyńskie demonstracje w Paryżu i Londynie. ZOBACZ ZDJĘCIA

http://wpolityce.pl/swiat/205742-czy-narod-palestynski-ma-prawo-do-wolnosci-do-swojego-panstwa-polski-palestynczyk-o-sytuacji-w-strefie-gazy-nasz-wywiad

اترك تعليقاً