To jest Polska, którą kocham całym sercem

Nidal Hamad

Polscy wolontariusze biorą na siebie pomoc dla uchodźców, którzy utknęli w lasach na granicy polsko- białoruskiej.

Udzielają im schronienia w swoich domach, zapewniają im żywność, lekarstwa, odzież, wodę i nadzieję, gdy znajdują się w sercu lasów, na skraju załamania i śmierci.

Nie cała Polska jest teraz jak partia rządząca Prawo i Sprawiedliwości i jak niektórzy rasistowscy wrogowie uchodźców. Jest wielu Polaków, którzy są życzliwi i kochający innych ludzi. Tych ludzi znam osobiście odkąd po raz pierwszy postawiłam stopę w Polsce. Przyjechałam wtedy z obozów palestyńskich w Libanie. Byłem ranny we wrześniu 1982 roku, w masakrze w palestyńskich obozach dla uchodźców Sabra i Shatila, dokonanej przez libańskich faszystów i armię izraelską. W sanatorium w Konstancinie- Jeziorna ( pod Warszawą) leczyłem się i po lubiłem Polaków. Mogę powiedzieć, że Polacy, mnie też lubili.

Mieszkałem z Polakami znam ich życzliwość i hojność. Są dobrymi i życzliwymi ludźmi, którzy szanują gościa i oddają mu najwyższy honor.

Ale jestem przerażony, gdy widzę, co propaganda obecnego polskiego rządu zrobiła z niektórymi z tych ludzi, podżegając i mobilizując ich przeciwko uchodźcom, i przedstawiając biednych imigrantów, jako terrorystów i dzikusów, którzy przybyli zniszczyć katolicką Polskę i europejskie wartości.

W ten sposób chora rasistowska propaganda jest wykorzystywana przez rasistów w celu wypaczania wizerunku uchodźców i zastraszania przed nimi Polaków.

Ta obrzydliwa polityka zadziałała na wielu ludzi, ale są także w Polsce wspaniały i życzliwi ludzie, których widziałem w pewnym smutnym programie telewizyjnym, gdy łzami w oczach opowiadali o tym, co widzieli i przeżyli.

Ta kobieta jest nauczycielką angielskiego w małym przygranicznym miasteczku Hajnówka i ma na imię nazywa się Katarzyna.

Katarzyna od tygodni pomaga uchodźcom.

Ona i inni wolontariusze uratowali życie wielu uchodźcom, którzy utknęli w lasach, w mrozie i głodzie.

Katarzyna i inni wolontariusze zbierali ubrania, lekarstwa, żywność, wodę i dostarczali je do lasów, gdzie przebywali imigranci.

Wolontariusze robili to łamiąc przepisy o stanie wyjątkowym ogłoszonym przez polski rząd na obszarze przygranicznym.

Kiedyś Katarzyna zdjęła buty w bardzo zimną pogodę i zostawiła je uchodźczyni w lesie. Wróciła bez butów do domu idąc przez kilka kilometrów na mrozie. Powiedziała uchodźcom: „Wrócę tu jutro z ubraniami, butami, jedzeniem, gorącymi napojami i wodą.. Jestem córką tego las, a niedaleko mieszka też moja babcia.”

Katarzyna, Maria, Andrzej i inni Polacy przyjęli do swoich domów dziesiątki uchodźców, którzy byli w stanie wyczerpania i prawie śmierci. Jeden z nich to Marokańczyk, inny Afrykańczyk, jeszcze inny to iracki Kurd. Takich ludzi jak Katarzyna jest w tym kraju wielu, co można zobaczyć na załączonych zdjęciach.

Właśnie obejrzałem o nich program na jednym z polskich kanałów satelitarnych. Jestem przepełniony radością, bo zobaczyłem moim stary świat jak pierwszy raz odwiedziłem Polskę.

To jest Polska, którą kocham całym sercem. Dziękuję im za to, że otworzyli swoje serca na uchodźców.

Nidal Hamad

22-11.2021